przeszłość

mam wrazenie, ze przez to wszystko co sie wdarzylo ostatnio stracilam cos waznego…nie potrafie sie dzielic uczuciami. nawet nie chce tego robic.. najbardziej bola slowa , ktore nie sa adekwatne do czynow.. czasami nie mam juz sil… jak dlugo mozna dawac cala siebie i nie widziec efektow? mam tylko nadzieje, ze po wczorajszej „rozmowie” wszystko wroci do normy…ze w koncu…

alfabet

z czym kojarzy mi sie Maciek… a – albertyńskie – jego ukochane osiedle b – blog – „zakochałam” się w chłopaku, ktorego nie widzialam, błyszczyk malinowy – jego ulubiony c – caffe latte – pierwsza kawa, która razem pilismy, cygani (rumuni) – nie toleruje osób tej narodowości d – dziecko e – energia gdy go rozpiera wszedzie go pelno f…

jak by kto pytał…

jak by ktos pytal to brakuje mi: randek, spotkan na miescie, wypadow na kawe czy tam herbate, lazenia razem byle gdzie spacerow, przesiadywania przy swieczach, rozmow we dwoje, spogladania na telefon i radosci z sms-a, planowania chociazby wyjscia do kina do ktorego i tak bysmy nie poszli (a moze)…brakuje mi tez czasu na zrobienie tych rzeczy i checi tej drugiej…

ciagle w irlandii

to juz 3 miesiac jak jestem z dala od rodziny, przyjaciol….wszystkiego co kojazy mi sie z cieplem i radoscia… tak strasznie tesknie.. za tym by sie pzyulic do rodzicow…by wyjsc z moimi zjebami na piwo…usiasc u ireny w domu…standardowo w kuchni..poczekac tam na pudla , ktory dostanie sms-a zeby przyszla do nas bo my sie spoznimy…wspomnienia wrocily… ale tu tez…

.unbreakable.

Łagodny ciepły wiatr dostaje się do mojego pokoju.. delikatnie podwiewając wciąż wilgotne włosy. W głowie myśli o Nim. Przejęłam się problemami, które wtargnęły w nasze już prawie samodzielne i razem spędzone życie. Już za 2 tygodnie wiele się zmieni. Z dala od rodziców, przyjaciół, ulubionych miejsc, które nieustannie się z czymś kojarzą. Będę musiała odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości.…

oni

Jeszcze nie tak dawno temu to ja mówiłam słowa pocieszenia. Teraz czytając co mi Basiu piszesz w monologach mam wrażenie, że cofam się w czasie. Wtedy to były moje słowa. Tylko, że dużo łatwiej doradzać.. to całkiem inne uczucie gdy sami tego doznajemy… wtedy nie mogłam sobie wyobrazić, że taka sytuacja może spotkać także mnie.. stało się. Mam nadzieję, że…

lirycznie

Bardzo liryczny mam nastrój. Taki.. romantyczny.. zasłonięte okna, zapalone świeczki, spokojna muzyka w głośnikach i pełna głowa myśli o tym jednym :] Kolejne dni wakacji upływają leniwie.. za leniwie.. nie mam sił na cokolwiek. Myślami wybiegam w przyszłość, która na razie ma zabarwienie szare.. jedynie myśli, że nie będę sama w tych dniach nadają koloru całemu przedsięwzięciu. Czemu nie komentujesz…

W mordę.. lisa..

Tylko Kaja może mieć takie szczęście. Kolejny piękny dzień. Mimo przestróg mamy i tak postanowiłam się iść opalać. Zaopatrzona w koc, wodę wyruszyłam na łąki. Dotarłam na swoje ulubione miejsce z dala od ludzi by nie straszyć nie winnych moim tłuszczykiem… Przywitałam się z mrówkami prosząc by były dziś dla mnie łaskawe. Uśmiechnęłam się do słoneczka i położyłam swoje zwłoki…

Niebo.

Samotnie spędziłam dzisiejsze przedpołudnie. Najpierw rano obudziłam się z wielkim zamiarem opalania.. pomyślałam sobie, że grzechem by było nie wykorzystać tak pięknej pogody… Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Zaopatrzona w karimate, leżak, odpowiedni krem, wodę i książkę wyruszyłam w poszukiwaniu dogodnego miejsca. Pokonałam krzaki, wszelkiego rodzaju zielenine i stoczyłam bój z robakami :D… Rozlokowałam się wygodnie, rozebrałam, wystawiłam swe piękne…


  • RSS